więcje
    LUDZIEwywiadyPhuket zamiast Europy

    Phuket zamiast Europy

    Jeszcze kilka lat temu Tajlandia była dla wielu Europejczyków przede wszystkim kierunkiem egzotycznych wakacji. Dziś coraz częściej pojawia się w rozmowach o dywersyfikacji portfela, inwestycjach w nieruchomości i zmianie stylu życia. Phuket – wyspa znana z pocztówkowych krajobrazów, stabilnego klimatu i rosnącej infrastruktury – staje się jednym z najciekawszych rynków inwestycyjnych w Azji Południowo-Wschodniej.

    O potencjale tego kierunku, realnych stopach zwrotu, obawach inwestorów i filozofii życia „sabaj sabaj” z Katarzyną Paskudą rozmawiają współtwórcy projektu Emerald Shores: Patrycja Szreder, Marta Lisiecka, Piotr Depta i Mariusz Szreder.

    „Phuket łączy bezpieczeństwo, styl życia i wysokie ROI”

    Patrycja Szreder, Emerald Shores

    Patrycja Szreder

    Katarzyna Paskuda: Patrycja, duże plany, ciekawe inwestycje. Dlaczego Phuket, a nie Europa?

    Patrycja Szreder: Phuket przekonało mnie przede wszystkim trzema elementami: cenami, klimatem i ludźmi. Mamy tam słońce praktycznie przez cały rok, co przekłada się nie tylko na komfort życia, ale także na stabilność rynku najmu krótkoterminowego. Drugą kwestią jest atmosfera – w Tajlandii to właśnie ludzie tworzą wyjątkowy klimat. Jest spokojnie, życzliwie, bez presji, którą znamy z Europy.

    Dla mnie ważne było również poczucie bezpieczeństwa. Nawet wychodząc z dzieckiem późnym wieczorem na nocny market czy spacer, czuję się tam komfortowo. To coś, co dla wielu inwestorów – szczególnie myślących o drugim domu – ma ogromne znaczenie.

    K.P.: Co w Tajlandii urzekło cię najbardziej jako inwestora?

    P.S.: Przede wszystkim potencjał zwrotu. Phuket to najbardziej oblegana część Tajlandii – w ubiegłym roku odwiedziło ją około 14 milionów turystów. To ogromny popyt na wynajem krótkoterminowy.

    Drugi element to ceny. Wciąż można znaleźć inwestycje w bardzo atrakcyjnych poziomach wejścia, szczególnie na wczesnych etapach budowy. Jednocześnie podaż działek, szczególnie tych blisko plaży, jest ograniczona. To naturalnie powoduje wzrost wartości nieruchomości w czasie.

    Trzecia rzecz to stabilność rynku. Tajlandia od lat jest jednym z najchętniej odwiedzanych krajów świata, co daje inwestorowi poczucie przewidywalności.

    K.P.: Na jaką firmę powinien zajrzeć potencjalny inwestor?

    P.S.: Zapraszamy do Emerald Shores – pomagamy dobrać inwestycję dopasowaną do budżetu, celu i stylu życia inwestora.

    K.P.: Gdzie możemy się o was więcej dowiedzieć?

    P.S.: Na naszej stronie internetowej oraz w social mediach. Prowadzimy inwestorów przez cały proces – od wyboru nieruchomości po obsługę po zakupie.


    Marta Lisiecka, Emerald Shores.

    „Największą barierą jest strach przed nieznanym”

    Marta Lisiecka

    Katarzyna Paskuda: Marta, czego najbardziej boją się klienci przed zakupem nieruchomości w Tajlandii?

    Marta Lisiecka: Najczęściej kwestii prawnych. Pojawiają się pytania o różnice między freeholdem a leaseholdem oraz o cały proces zakupu. Inwestorzy chcą mieć pewność, że wszystko jest transparentne i bezpieczne.

    Ważne jest dokładne wytłumaczenie zasad, ponieważ rynek tajski różni się od europejskiego. Kiedy inwestor rozumie strukturę własności i procedury, jego obawy znacząco maleją.

    K.P.: Jak uspokajacie klientów?

    M.L.: Przede wszystkim pokazujemy cały proces krok po kroku. Współpracujemy z prawnikami i adwokatami, którzy analizują dokumenty i odpowiadają na pytania klientów. Dzięki temu inwestor ma pewność, że jego nieruchomość jest bezpieczna i że rozumie wszystkie aspekty transakcji.

    To bardzo ważne, bo często decyzja o zakupie w innym kraju jest jednocześnie decyzją o zmianie stylu życia.

    K.P.: Jakie pytanie pada najczęściej od osób, które nie są jeszcze przekonane?

    M.L.: Jak wygląda Tajlandia. Osoby, które tam nie były, wyobrażają sobie mniej rozwinięty kraj. Tymczasem Phuket to nowoczesna infrastruktura, dobre drogi, centra handlowe, prywatna opieka medyczna i bardzo wysoki standard życia.

    Gdy inwestorzy zobaczą to na miejscu, obawy znikają. Często mówią, że rzeczywistość znacznie przewyższa ich wyobrażenia.

    K.P.: Tajlandia w jednym słowie?

    M.L.: Raj.


    Piotr Depta, Emerald Shores

    „To inwestycja nie tylko w nieruchomość, ale w jakość życia”

    Piotr Depta

    Katarzyna Paskuda: Piotrze, czy to dobry moment, aby wejść w Tajlandię?

    Piotr Depta: Zdecydowanie tak. Tajlandia dynamicznie się rozwija, a Phuket jest jednym z kluczowych kierunków inwestycyjnych w regionie. To moment, w którym ceny są jeszcze atrakcyjne, a infrastruktura stale rośnie.

    Ale to nie tylko inwestycja finansowa. To także inwestycja w styl życia. Europa kojarzy się często z tempem, stresem i presją. W Tajlandii funkcjonuje filozofia „sabaj sabaj” – spokojniejsze, bardziej zrównoważone życie.

    K.P.: Dlaczego akurat teraz?

    P.D.: Powstają nowe drogi, inwestycje, rozwija się transport, turystyka i sektor usług. To wszystko wpływa na wzrost wartości nieruchomości. Wejście w rynek na tym etapie daje inwestorowi potencjał wzrostu.

    K.P.: Gdzie ten rynek będzie za pięć lat?

    P.D.: Myślę, że jeszcze bardziej rozwinięty, z większą ofertą i bardziej międzynarodowym charakterem. Phuket staje się globalnym hubem turystyczno-inwestycyjnym.

    K.P.: Jeden argument dla inwestora?

    P.D.: Spokojniejsze, lepsze życie.


    Mariusz Szreder, Emerald Shores.

    „14 milionów turystów rocznie mówi wszystko”

    Mariusz Szreder

    Katarzyna Paskuda: Mariusz, dlaczego Tajlandia, Phuket, a nie Europa?

    Mariusz Szreder: Przede wszystkim krajobrazy – wszystko wygląda jak z pocztówek. Do tego kultura, buddyzm i balans życiowy. Kolejna rzecz to kuchnia – Tajlandia została uznana za kraj z najlepszą kuchnią świata.

    To połączenie natury, jakości życia i otwartości ludzi sprawia, że coraz więcej osób chce tam nie tylko podróżować, ale także inwestować.

    K.P.: Czy jest tam bezpiecznie?

    M.S.: Bardzo bezpiecznie. To wynika z kultury i podejścia do życia. Osobiście nie spotkałem się tam z agresją. Ludzie są uśmiechnięci, życzliwi i spokojni.

    K.P.: Dlaczego warto inwestować właśnie tam?

    M.S.: Od kilku lat obserwujemy napływ kapitału zagranicznego. Powstaje wiele nowych inwestycji, w które można wejść na bardzo wczesnym etapie. Już przy oddaniu apartamentu możliwe są wysokie stopy zwrotu.

    Dodatkowo mamy najmy krótkoterminowe. Phuket odwiedza około 14 milionów turystów rocznie, a obłożenie wynajmów utrzymuje się na poziomie 80–90%. To bardzo stabilny model inwestycyjny.

    K.P.: Prawie mnie przekonałeś. ( Uśmiech )

    M.S.: Dziękuję.


    Podsumowanie

    Tajlandia przestaje być wyłącznie egzotycznym kierunkiem wakacyjnym. Coraz częściej pojawia się w strategiach inwestorów poszukujących dywersyfikacji, stabilnego najmu i jednocześnie lepszego stylu życia. Phuket — z rosnącą infrastrukturą, dużym ruchem turystycznym i ograniczoną podażą gruntów — staje się jednym z najbardziej interesujących rynków inwestycyjnych w Azji.

    Więcej informacji:
    https://emerald-shores.org

    o autorze

    reklama