„Wiem wszystko o diecie” – taką deklarację składa dziś większość kobiet. I prawdopodobnie rzeczywiście są jakoś tam zorientowane w dietach redukcyjnych, keto, głodówkach, dietach garściowych, liczeniu kalorii, suplementacji itp. Mimo to nie mogą sobie poradzić z oponką wokół talii, której nie sposób uznać za estetyczną.
Tzw. otyłość brzuszna to dzisiaj duży problem zdrowotny, pod którym kryje się znacznie więcej niż tylko nieładna sylwetka. I nie dotyczy on tylko kobiet w średnim wieku z nadwagą czy otyłością. Brzuch stresowy, czy inaczej – kortyzolowy – często staje się udręką młodych i szczupłych – i dodajmy, zapracowanych oraz zestresowanych – kobiet.
I to w zasadzie uproszczona odpowiedź na pytanie – skąd on się bierze?
Oponka pojawia się na skutek kilku zaniedbań takich, jak niewłaściwa dieta, brak ruchu, niewysypianie się oraz – co najważniejsze – w wyniku wszechobecnego stresu. Kortyzol – czyli tzw. hormon stresu – produkowany przez nadnercza, odpowiada za aktywację organizmu do walki lub ucieczki. Z zasady to powinna być reakcja rzadka, incydentalna. Człowiek walczył lub uciekał w sytuacjach skrajnych – jak wojna, ogień, atak dzikich zwierząt, katalizm. Dzisiaj jednak ten tryb włącza się bardzo często u wykształconych i błyskotliwych kobiet dążących do perfekcji, prowadzących biznesy i jednocześnie dbających o rodzinę.
Kiedy nasz organizm otrzymuje informacje o zagrożeniu – a może to być zagrożenie „pożarami” w firmie lub domu, gdy kontrahent zawodzi, zespół nie nadąża, dzieci chorują… – produkuje nadmierne ilości kortyzolu, a ten podnosi poziom glukozy we krwi, w celu uzyskania jak najwięcej energii do poradzenia sobie z tym. I wszystko byłoby w porządku na krótką metę – akcja-reakcja i po kłopocie.

A jeśli to się dzieje codziennie? A nawet wiele razy w ciągu dnia? Rozregulowany mechanizm kortyzolowy powoduje szereg skutków niepożądanych – jak deprywacja snu, odkładnie się tkanki tłuszowej (brzuch, ramiona, kark), zmiany struktury skóry i sylwetki, a nawet stany depresyjne (co łączy się często z niewłaściwą dietą).
Sposobem na poprawę zdrowia i samopoczucia jest szereg działań skierowanych na obniżenie poziomu stresu. Dieta nie wystarczy, chociaż warto pamiętać, że zawsze jest podstawą naszego codziennego dobrostanu.
Jak to zrobić? Po pierwsze, należy wrócić do właściwego rytmu dobowego, w tym zapewnić sobie odpowiednią ilość snu i ruchu. Po drugie, ważne jest stosowanie technik relaksacyjnych, medytacyjnych, wyciszających i oddechowych w celu regulacji stresu. Po trzecie – zadbanie o wygląd skóry i sylwetkę oraz spokojniejsze podejście do własnego ciała, bez presji natychmiastowych efektów.
Czasem w tej drodze pomocna bywa także dobrze dobrana suplementacja – nie jako „magiczny sposób”, ale jako łagodne wsparcie codziennej rutyny. W moim przypadku sprawdza się kilka produktów marki Phenom, o których mówię nie dlatego, że „trzeba je mieć”, ale dlatego, że warto dzielić się rzeczami, które realnie pomagają nam lepiej funkcjonować.
Przy wieczornym wyciszeniu sięgam po Sleep Essence – szczególnie wtedy, gdy po intensywnym dniu głowa nadal pracuje na wysokich obrotach. Lubię ten produkt za to, że wpisuje się w mój rytuał uspokojenia organizmu przed snem i pomaga mi symbolicznie zamknąć dzień.
Drugim produktem, który dobrze pasuje do tematu regeneracji, jest ZMA – połączenie magnezu, cynku i witaminy B6. Dla mnie to proste, codzienne wsparcie w okresach większego zmęczenia, napięcia i intensywnej pracy, kiedy szczególnie zależy mi na jakości snu i odbudowie organizmu.
Sięgam też po KSM-66® Ashwagandha, czyli adaptogen, który w mojej rutynie pojawia się wtedy, gdy czuję, że stres zaczyna przejmować za dużo przestrzeni. Nie traktuję go jako rozwiązania wszystkiego, ale jako jeden z elementów dbania o równowagę – obok snu, ruchu, oddechu, dobrej diety i świadomego odpoczynku.
Warto zwrócić się do specjalistów, a nie tracić czas na przeszukiwanie internetu i chaotyczne „wypróbowywanie” znalezionych sposobów. Ciało bardzo często nie potrzebuje kolejnej restrykcyjnej diety, tylko mądrej opieki, wyciszenia, regeneracji i konsekwentnego wsparcia.
Justyna Soja — właścicielka i twórczyni ProClinic+, kosmetolog, trenerka oraz mistrzyni sportów sylwetkowych. W swojej pracy łączy wiedzę, doświadczenie gabinetowe i sportową dyscyplinę, inspirując kobiety do świadomej troski o ciało, zdrowie i wewnętrzną siłę.




