Piękno miejsca nie jest nam dane raz na zawsze. Plaża, las, promenada czy nadmorski kurort pozostaną takie, jakimi je kochamy, tylko wtedy, gdy sami będziemy o nie dbać. Czasami wystarczy naprawdę niewiele: zabrać ze sobą własne śmieci, podnieść pozostawione przez kogoś opakowanie, użyć czegoś ponownie zamiast od razu wyrzucać. Bo odpowiedzialność za środowisko nie zaczyna się od wielkich deklaracji. Zaczyna się od naszych codziennych odruchów.
Do Juraty wracam od ponad dwóch dekad. To jedno z tych miejsc, które przestało być dla mnie wyłącznie wakacyjnym adresem. Tutaj odpoczywam, pracuję, fotografuję, poznaję ludzi, realizuję swoje projekty i — chyba przede wszystkim — wracam do miejsc, które znam, lubię i z którymi czuję się związana.
Przez ponad dwadzieścia lat można zobaczyć bardzo wiele zmian. Zmienia się infrastruktura, architektura, moda, sposób spędzania wakacji, zmieniamy się my sami. Jedni po latach wybierają inne kierunki, pojawiają się nowi goście, przyjeżdżają kolejne pokolenia wypoczywających.
I właśnie dzięki temu, że jestem tutaj tak długo, coraz częściej zwracam uwagę również na rzeczy bardzo zwyczajne.
Na przykład na to, co pozostaje na plaży, kiedy z niej schodzimy.

Urlop od pracy, ale nie od dobrych nawyków
Mam wrażenie, że kiedy wyjeżdżamy na wakacje, czasami trochę tracimy czujność. W domu segregujemy odpady, odkładamy rzeczy na miejsce, uczymy dzieci, żeby po sobie sprzątały. A na urlopie chcemy przede wszystkim odpocząć.
I bardzo dobrze.
Plaża jest przecież także po to, żeby zjeść kawałek arbuza, wypić wodę, kawę czy lemoniadę, dać dziecku przekąskę, urządzić piknik, przyjść z psem, poczytać książkę i na kilka godzin zapomnieć o obowiązkach.
Ale urlop od obowiązków nie powinien oznaczać urlopu od odpowiedzialności.
Opakowanie po napoju, butelka, papier po przekąsce czy torebka, którą porwał wiatr, nie znikną tylko dlatego, że odwrócimy wzrok.
Dla mnie zasada jest bardzo prosta: zostawiam miejsce przynajmniej takie, jakie sama chciałabym zastać.
Kiedy schodzę z plaży, zabieram ze sobą wszystko, co przyniosłam. Zdarza mi się również podnieść po drodze opakowanie czy papierek pozostawiony przez kogoś innego. Nie dlatego, że czuję się odpowiedzialna za sprzątanie po innych. Po prostu skoro i tak idę w stronę kosza, mogę zabrać jedną czy dwie rzeczy więcej.
I czasami zastanawiam się, jak wyglądałaby nasza wspólna przestrzeń, gdyby każdy z nas od czasu do czasu zrobił dokładnie to samo.
Nie dziesięć rzeczy. Nie całe sprzątanie plaży.
Dwie albo trzy.
Być może właśnie na tym polega prawdziwa kultura korzystania ze wspólnej przestrzeni — nie tylko na tym, żeby samemu nie śmiecić, ale czasami zrobić odrobinę więcej, niż musimy.
Najpierw wykorzystać. Dopiero później wyrzucić
Ekologia bywa przedstawiana jako zbiór wielkich problemów: emisje, przemysł, energetyka czy zmiany klimatyczne. To oczywiście niezwykle ważne zagadnienia, ale przeciętny człowiek może mieć przy nich poczucie, że jego wpływ jest niewielki.
A przecież istnieje drugi poziom odpowiedzialności: nasze codzienne wybory.
Sama staram się kierować prostą zasadą: zanim coś wyrzucę, zastanawiam się, czy może mi się jeszcze do czegoś przydać.
Nie jest to żadna skomplikowana filozofia.
Torby, które przynoszę ze sklepu, często wykorzystuję kilka razy. Mogą posłużyć do zapakowania rzeczy na plażę, owoców czy innych drobiazgów, a na końcu — zanim ostatecznie trafią do odpowiedniego pojemnika — do zebrania odpadów po całym dniu.
Pudełko po pomidorkach czy innych produktach czasem może dostać drugie życie jako mały pojemnik pomocny przy sadzonkach albo przechowywaniu drobiazgów.
Karton, w którym przyszła przesyłka internetowa, nie musi natychmiast wylądować w makulaturze. Jeżeli jest w dobrym stanie, można później wykorzystać go do wysłania kolejnej paczki.
Słoik po produkcie spożywczym może jeszcze długo służyć do przechowywania niewielkiej porcji jedzenia, sosu, ziaren czy innych produktów.
Nie chodzi oczywiście o to, żeby zamienić dom w magazyn opakowań. Chodzi o rozsądne przedłużanie życia rzeczy, które nadal mogą spełniać swoją funkcję.
To również sposób myślenia wpisujący się w ideę gospodarki o obiegu zamkniętym: ograniczać ilość odpadów, ponownie wykorzystywać to, co nadal jest użyteczne, a następnie możliwie dużo surowców kierować do recyklingu.
Kiedy rzecz naprawdę staje się odpadem — dajmy jej szansę
W końcu przychodzi jednak moment, kiedy opakowania nie da się już wykorzystać ponownie.
I właśnie tutaj zaczyna się następny ważny etap: prawidłowa segregacja.
Bo nie każde opakowanie, które wyrzucamy, musi być końcem historii materiału, z którego zostało wykonane.
Oddzielne zbieranie papieru, szkła, metali i tworzyw sztucznych oraz bioodpadów pozwala odzyskiwać materiały, które mogą zostać ponownie wykorzystane w procesach produkcyjnych.
Warto też pamiętać o prostych zasadach. Opakowania powinny być przede wszystkim opróżnione z zawartości, a niektóre z nich warto zgniatać, aby zajmowały mniej miejsca. Ważne jest również zwracanie uwagi na oznaczenia i lokalne zasady segregacji.
To drobiazgi, lecz właśnie z nich składa się skuteczny system.
Bo recykling nie zaczyna się dopiero w sortowni czy zakładzie przetwarzania odpadów. Zaczyna się w naszej dłoni — w tej krótkiej chwili, kiedy decydujemy, co zrobimy z pustym opakowaniem.
Jurata jest kobietą. I troska o miejsce, które kochamy
W tym roku Jurata jest dla mnie szczególna również z innego powodu. Na tutejszym molo można oglądać drugą edycję mojego autorskiego projektu „Jurata jest kobietą”.
Zaprosiłam do niego wyjątkowe kobiety związane z kulturą, sztuką i życiem publicznym. Przy okazji rozmowy o odpowiedzialności za nasze otoczenie poprosiłam dwie z bohaterek projektu — Laurę Łącz i Magdalenę Zawadzką — o ich osobistą refleksję na temat dbania o środowisko i wspólną przestrzeń.
Bo rozmowa o miejscu, które kochamy, nie musi ograniczać się do wspomnień i pięknych zdjęć. Może również przypominać o odpowiedzialności za to, co chcemy zachować dla następnych pokoleń.
Laura Łącz

„Jestem oficjalną ambasadorką ogólnopolskiej akcji „Natura i zdrowie”, dlatego temat dbania o środowisko jest mi szczególnie bliski. Uważam, że najważniejsze jest wpajanie dobrych nawyków młodym ludziom. Sama bardzo zwracam uwagę na czystość miejsc publicznych, oszczędzam wodę i energię, korzystam z wielorazowych toreb, a także staram się nie ulegać potrzebie ciągłego kupowania nowych rzeczy — również w dziedzinie mody.
Nie lubię też niczego bez potrzeby wyrzucać. Wiele opakowań wykorzystuję ponownie, a pozostałe starannie segreguję. Przyznam, że bardzo pilnuje mnie w tej kwestii mój syn.
Kiedy Andrzej był mały, mój mąż, Krzysztof Chamiec, często zabierał nas nad rzekę na ryby. Zanim jednak zaczynał łowić, prosił syna, żeby zebrał do przyniesionego z domu worka papiery, opakowania i inne śmieci pozostawione nad wodą. Wtedy Andrzej nie zawsze był tym zachwycony, ale dziś, jako dorosły człowiek, sam robi dokładnie to samo i zwraca uwagę innym, żeby sprzątali po sobie miejsca odpoczynku, szczególnie plaże. „
Magdalena Zawadzka

„Dla mnie wszystko zaczyna się od najprostszej zasady: nie śmiecić. Bardzo razi mnie widok odpadów pozostawianych na plażach, w lasach czy innych miejscach, z których wszyscy korzystamy. Trudno mi zrozumieć, że ktoś potrafi przywieźć do lasu cały worek śmieci i po prostu go tam zostawić.
Sama zawsze pilnuję, żeby niczego po sobie nie zostawiać — nawet drobnych papierków, opakowań czy innych śmieci. Lubię też korzystać z rzeczy wielokrotnie i nie kupować bez potrzeby kolejnych opakowań czy toreb.
Myślę, że dbanie o środowisko naprawdę zaczyna się od codziennych, prostych zachowań. Zostawiajmy po sobie plażę, las czy każde inne miejsce takim, jakim sami chcielibyśmy je zastać. Czystość wspólnej przestrzeni jest po prostu wyrazem szacunku — do natury i do innych ludzi.”
Obie wypowiedzi prowadzą właściwie do tego samego wniosku: najskuteczniejsza edukacja ekologiczna zaczyna się znacznie wcześniej niż przy pojemniku na odpady. Zaczyna się od nawyków, które pokazujemy dzieciom, od naszego własnego przykładu i od szacunku do przestrzeni, z której wspólnie korzystamy.
Odpowiedzialność nie kończy się przy naszym własnym koszu
Warto pamiętać, że za jednym prostym gestem segregowania odpadów stoi cały system.
Są przedsiębiorstwa zajmujące się odbiorem i przetwarzaniem surowców, samorządy, producenci oraz organizacje odzysku opakowań, których rolą jest między innymi wspieranie przedsiębiorców w realizacji obowiązków związanych z zagospodarowaniem opakowań, odzyskiem i recyklingiem oraz prowadzenie działań edukacyjnych.
Jedną z takich organizacji jest Organizacja Odzysku Opakowań ERBIS S.A., która przypomina o niezwykle ważnej zmianie sposobu myślenia: zużyte opakowanie nie zawsze musi być postrzegane wyłącznie jako śmieć. Odpowiednio zebrany i posegregowany materiał może stać się surowcem do dalszego wykorzystania.
I chyba właśnie to jest dla mnie najważniejsze.
Nie chodzi o to, żeby każdy z nas został specjalistą od gospodarki odpadami. Nie musimy znać technologii sortowania ani wszystkich procesów przemysłowych.
Musimy natomiast wykonać swoją małą część pracy.
Nie zostawić butelki na plaży.
Nie pozwolić, żeby foliowa torebka poleciała z wiatrem w stronę morza.
Posprzątać po swoim psie.
Nie wyrzucać rzeczy tylko dlatego, że można bez zastanowienia kupić nowe.
Wykorzystać ponownie to, co jeszcze może nam służyć.
A kiedy rzeczywiście staje się odpadem — wyrzucić go we właściwe miejsce.



Jak chcemy zastać to miejsce za rok?
Jurata zmieniała się przez ponad dwadzieścia lat, odkąd ją obserwuję, i będzie zmieniała się dalej.
Chciałabym jednak, żeby niezależnie od nowych hoteli, restauracji, kolejnych pokoleń turystów i zmieniających się wakacyjnych zwyczajów pozostało tutaj coś niezmiennego: szacunek do miejsca.
Do morza.
Do plaży.
Do lasu.
Do ludzi, którzy przyjdą po nas.
I do tych, którzy przyjdą tu jutro rano i — tak jak my — będą chcieli zobaczyć czysty piasek, spokojne morze i piękną przestrzeń.
Nie uratujemy świata jednym podniesionym papierkiem.
Ale możemy dzięki niemu nie zostawić świata odrobinę gorszego.
A jeżeli każdy zrobi swoją małą część, efekt przestaje być mały.
Piękno Juraty zobowiązuje — dbajmy o prawidłową segregację odpadów opakowaniowych, recykling i przestrzeń, którą chcemy zachować dla kolejnych pokoleń.
Katarzyna Paskuda


