Jak dbam o siebie w prawdziwym życiu, a nie tylko na Instagramie
Felieton ekspercki Justyny Soja, właścicielki ProClinic+, przygotowany w ramach współpracy promocyjnej.
Bardzo często słyszę: „Ty to masz dyscyplinę. Tobie zawsze się chce”.
Uśmiecham się wtedy, bo prawda wygląda trochę inaczej.
Nie zawsze mi się chce.
Mam dni, kiedy budzę się pełna energii, mam poukładany plan dnia, ochotę na trening, pracę i kolejne wyzwania. Ale mam również takie poranki, kiedy najchętniej zostałabym pod kołdrą, wyłączyła telefon i odwołała przynajmniej połowę tego, co mam zapisane w kalendarzu.
I właśnie dlatego już dawno przestałam wierzyć, że podstawą dbania o siebie jest motywacja.
Motywacja jest świetna, kiedy się pojawia. Problem w tym, że jest bardzo zmienna. Jednego dnia możemy mieć jej za troje, a następnego nie mieć prawie wcale.
Dlatego znacznie bardziej wierzę w regularność, rytuały i małe rzeczy, które robimy dla siebie niezależnie od nastroju.
Zanim zacznę być dla wszystkich, chcę mieć chwilę dla siebie
Lubię zaczynać dzień od ruchu. Czasem jest to bardziej intensywna aktywność, czasem spokojniejsza. Ważny jest dla mnie sam moment, w którym jestem jeszcze po prostu Justyną — zanim wejdę w rolę CEO, kosmetologa, właścicielki ProClinic+, zanim pojawią się telefony, spotkania, pacjentki, obowiązki i decyzje.
Każdego ranka znajduję też chwilę na książkę. Czasem jest to zaledwie kilka stron, ale ten moment pozwala mi spokojnie zebrać myśli i dobrze zacząć dzień.
Nie chodzi o wielogodzinny rytuał rodem z idealnego świata mediów społecznościowych.
Chodzi o sygnał, który daję sama sobie: ja też jestem ważna w swoim własnym planie dnia.
Myślę, że wiele kobiet zna odwrotny scenariusz. Najpierw dzieci, partner, praca, dom, telefony, zakupy, sprawy do załatwienia. A na końcu, jeżeli jeszcze zostanie trochę czasu i energii — ja.
Tylko że bardzo często już nie zostaje.

Gorszy dzień? Nie muszę dawać z siebie stu procent
Jednej rzeczy nauczyłam się przez lata bardzo wyraźnie: kiedy mam słabszy dzień, nie muszę wymagać od siebie stu procent.
Ale staram się również nie schodzić do zera.
Jeżeli nie mam energii na mocny trening, wybieram spacer albo lżejszy ruch. Jeżeli cały dzień nie układa się tak, jak zaplanowałam, próbuję zrobić choć jedną rzecz dla siebie.
Taką, dzięki której wieczorem mogę pomyśleć:
„To nie był mój najlepszy dzień, ale nie odpuściłam siebie całkowicie”.
Dla mnie to ogromna różnica.
Bo jeden gorszy poranek nie musi oznaczać straconego dnia. Podobnie jak jeden mniej idealny dzień nie przekreśla tygodnia, miesiąca czy kilku miesięcy pracy nad sobą.
Największą pułapką jest myślenie: „Skoro dzisiaj nie zrobiłam wszystkiego idealnie, to już nie ma sensu”.
Ma sens.
Zawsze można zrobić kolejną małą rzecz.
„Nie mam czasu” — naprawdę to rozumiem
Bardzo często rozmawiam z kobietami, które mówią mi: „Justyna, ja naprawdę nie mam kiedy ćwiczyć”.
I ja im wierzę.
Nie każda kobieta może codziennie znaleźć godzinę czy dwie tylko dla siebie. Praca, dzieci, dom, opieka nad bliskimi, zawodowe zobowiązania — życie potrafi być naprawdę intensywne.
Dlatego ostatnią rzeczą, którą chciałabym komuś proponować, jest kolejna presja.
Nie namawiam do przewracania życia do góry nogami.
Wręcz przeciwnie.
Zaczęłabym od minimum.
Od 20–30 minut spaceru. Krótkiego treningu w domu. Wypicia większej ilości wody. Jednego lepiej skomponowanego posiłku. Zaplanowania dwóch treningów w tygodniu zamiast ambitnego planu pięciu, który po kilku dniach zaczyna nas przytłaczać.
Czasami mniej naprawdę oznacza więcej — pod warunkiem, że jesteśmy w stanie to „mniej” powtarzać.
Nie potrzebujemy perfekcji. Potrzebujemy powtarzalności
To chyba jedna z najważniejszych rzeczy, jakie chciałabym przekazać kobietom.
Nie musisz robić wszystkiego idealnie.
Nie musisz codziennie budzić się zmotywowana.
Nie musisz wyglądać każdego dnia tak, jak na swoim najlepszym zdjęciu.
Media społecznościowe pokazują zazwyczaj wybrane momenty. Ładny trening, piękny makijaż, zdrowy posiłek, sukces w pracy. Znacznie rzadziej widzimy zmęczenie, pośpiech, brak nastroju czy zwyczajny dzień, w którym komuś po prostu nic się nie chce.
A przecież właśnie z takich zwyczajnych dni składa się nasze życie.
Dlatego dużo bardziej niż wielkie zrywy interesuje mnie konsekwencja.
Nie „od poniedziałku zmieniam wszystko”, tylko: co mogę zrobić dzisiaj?
Czasami pomaga muzyka, czasami makijaż
Mam również swoje małe sposoby na gorszy nastrój.
Staram się przede wszystkim nie podejmować ważnych decyzji pod wpływem chwilowych emocji. Daję sobie trochę czasu.
Czasami robię makijaż, ubieram się tak, żeby dobrze się ze sobą czuć. Włączam muzykę. Śpiewam w samochodzie. Idę poćwiczyć albo po prostu wychodzę się poruszać.
To brzmi banalnie, ale właśnie takie proste rzeczy potrafią zmienić energię całego dnia.
Dbaniem o siebie nie zawsze musi być wielki projekt.
Czasami jest nim zwyczajnie zrobienie czegoś, dzięki czemu przypominamy sobie, że jesteśmy ważne.
Tę samą filozofię przeniosłam do ProClinic+
Moje osobiste doświadczenia bardzo mocno wpływają również na sposób, w jaki pracuję w ProClinic+.
Nie wierzę w podejście oparte na presji, pogoni za ideałem czy przekonaniu, że kobieta musi się „naprawić”, żeby poczuć się ze sobą dobrze.
W ProClinic+ zależy mi przede wszystkim na indywidualnym spojrzeniu na kobietę — jej potrzeby, styl życia, możliwości, kondycję skóry, ciało i oczekiwania.
Każda z nas jest na innym etapie. Ma inne możliwości czasowe, inną historię i inne cele.
Dlatego profesjonalne dbanie o wygląd również powinno zaczynać się od rozmowy i świadomego planu, a nie od kopiowania rozwiązań, które sprawdziły się u kogoś innego.
ProClinic+ stworzyłam jako miejsce, w którym nowoczesna kosmetologia i świadome dbanie o ciało spotykają się z bardzo ludzkim podejściem do kobiety i mężczyzny. Bez obietnicy perfekcji. Z szacunkiem dla indywidualności i z przekonaniem, że najlepsze efekty buduje się konsekwentnie.
Dokładnie tak samo, jak codzienne nawyki.
Zacznij od jednej rzeczy
Gdybym miała zostawić kobietom tylko jedną myśl, byłaby bardzo prosta:
nie czekaj na idealny moment.
Nie czekaj, aż będziesz miała mniej pracy. Więcej energii. Lepszy humor. Nowy miesiąc. Poniedziałek. Wakacje. Nowy rok.
Wybierz jedną małą rzecz, którą naprawdę jesteś w stanie zrobić dla siebie regularnie.
Nie przez trzy dni.
Przez kolejne tygodnie i miesiące.
Bo z mojego doświadczenia zarówno życie, samopoczucie, jak i wygląd naszego ciała nie zmieniają się dzięki spektakularnym zrywom.
Zmieniają je przede wszystkim te małe rzeczy, które robimy każdego dnia.
Także wtedy, kiedy nikt nie patrzy.
Justyna Soja
CEO ProClinic+, Specjalista estetyczny modelowania sylwetki


