więcje
    LUDZIEwywiadyJOANNA SENYSZYN GOŚCINIĄ KAYAH

    JOANNA SENYSZYN GOŚCINIĄ KAYAH

    Joanna Senyszyn pojawiła się w podcaście Kayah w RMF Classic. W szczerej rozmowie opowiedziała m.in. o swojej popularności wśród młodego pokolenia, autentyczności i odwadze w wyrażaniu poglądów. „Nie owijam w bawełnę” – podkreśliła.

    Kayah: Witajcie kochani. Na ogół nie umawiam się z moimi gośćmi na kolory, ale dzisiaj chyba się udało. Na pewno umówiłam się na czerwone korale.
    Joanna Senyszyn: Czerwone jak Senyszyn.
    Kayah: I już wiecie, kto jest moją gościnią. Pani Joanna Senyszyn. Zanim panią zaprosiłam, zrobiłam mini quiz wśród młodych. Mój syn usłyszał pani nazwisko i powiedział: „Ojej, jak super”. Ama Sieklucka zareagowała tak samo. Jak to się robi, że ma się taką sympatię młodych ludzi?
    Joanna Senyszyn: Zaczęło się w Końskich. Wyszłam na scenę stworzoną dla kandydata Nawrockiego i powiedziałam: „Witajcie kochani”. Po debacie młodzi zaczęli szukać, kim jestem. Zobaczyli, że można trzydzieści lat temu mieć takie same poglądy jak dzisiaj, nie być chorągiewką na dachu. Myślę, że przekonała ich moja autentyczność.
    Kayah: Ama powiedziała dokładnie: „Za prawdę”.
    Joanna Senyszyn: Nie owijam w bawełnę. Kłamiemy, kiedy się boimy, a ja już się niczego nie boję.
    Kayah: Prześledziłam pani życiorys. Zaczyna się od PZPR.
    Joanna Senyszyn: Jeszcze wcześniej. Jako ośmio-, dziewięcioletnia dziewczynka zajmowałam się ochroną zwierząt. Konie ciągnęły wtedy wozy z węglem. Sprawdzałyśmy z koleżankami, czy nie są przemęczone. Zdarzało się wezwać Milicję Obywatelską, czasem oberwać batem.
    Kayah: Ja też nie uznaję wykorzystywania zwierząt. A Morskie Oko?
    Joanna Senyszyn: Jest mi solą w oku.
    Kayah: Zawsze była pani aktywna.
    Joanna Senyszyn: Za jeden ze swoich sukcesów uważam niedopuszczenie do powstania Wydziału Teologicznego na Uniwersytecie Gdańskim.
    Kayah: Dlaczego?
    Joanna Senyszyn: Wydziały teologiczne to państwo w państwie. Oprócz dziekana mają wielkiego kanclerza, najczęściej metropolitę. Nauczyciel akademicki musi składać mu wyznanie wiary, a kanclerz może odebrać mu prawo prowadzenia zajęć.
    Kayah: Absurdem jest w ogóle nieświeckie państwo.
    Joanna Senyszyn: Tylko świeckie państwo zapewnia pełne prawa wszystkim obywatelom. U nas biskupi wcielają się raczej w rolę, jak mówię, duppasterzy niż duszpasterzy. Chcą rządzić wszystkim od pasa w dół i ingerują w stanowienie prawa.
    Kayah: Ludzie się budzą.
    Joanna Senyszyn: Mamy ustawę, która dyskryminuje kobiety, nie mamy związków partnerskich ani równości małżeńskiej, mamy religię w szkołach. Konkordat był prezentem dla Jana Pawła II od rządu Suchockiej. Religię wprowadzono wcześniej – po telefonie prymasa Glempa do premiera Mazowieckiego.
    Kayah: Nie znałam tych kulis.

    Joanna Senyszyn: W 1996 roku zliberalizowano ustawę antyaborcyjną, a Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem profesora Zolla uznał to za sprzeczne z konstytucją.
    Kayah: Decyzja o aborcji nie jest pójściem na bal. To bardzo poważna decyzja.
    Joanna Senyszyn: Ale kobieta i tak ją podejmie. Albo zrobi to legalnie i bezpiecznie, albo będzie narażać zdrowie i życie. Legalnych aborcji było około tysiąca rocznie, a nielegalnych około stu pięćdziesięciu tysięcy. To hipokryzja.
    Kayah: Jak to jest, że mężczyźni decydują o kobietach?
    Joanna Senyszyn: Żyjemy w państwie patriarchalnym. Kobiety mówiły mi: „Po co pani walczy o prawo do aborcji? Kto chce, i tak ją zrobi”. Tyle że zamożna kobieta zawsze sobie poradzi. Zakaz uderza przede wszystkim w mniej zamożne.
    Kayah: Powiem coś kontrowersyjnego – czy sam Kościół na tym nie korzysta?
    Joanna Senyszyn: Kiedyś mówiło się, że Watykan czerpał zyski z produkcji prezerwatyw, a równocześnie Jan Paweł II odpowiada za rozpowszechnienie się AIDS, zwłaszcza w Afryce.
    Kayah: Tego w Polsce chyba nie wolno mówić.
    Joanna Senyszyn: Ja mówię wszystko, co uważam.
    Kayah: Od dziecka.
    Joanna Senyszyn: Jest takie powiedzenie: „Grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne idą tam, gdzie chcą”.
    Kayah: W wieku sześciu lat wymogła pani na rodzicach, żeby wcześniej posłali panią do szkoły, a potem szybko przestała ją pani lubić.
    Joanna Senyszyn: Nie podobało mi się ranne wstawanie i poszatkowanie dnia na 45-minutowe lekcje. Gdyby dorosłym kazano w pracy co 45 minut zmieniać pomieszczenie i zajmować się czymś innym, nie zgodziliby się. A dzieci muszą.
    Kayah: Nauczyciele są dziś źle wynagradzani.
    Joanna Senyszyn: Jak wszystkie sfeminizowane zawody. Na tym też polega dyskryminacja kobiet. A kobiety nadal nie wykazują solidarności płci.
    Kayah: Jak jest z parytetami?
    Joanna Senyszyn: W Polsce ich nie ma. Na listach do Sejmu mamy 35-procentową kwotę. Kiedy byłam jedynką, układałam listę pół na pół i stosowałam suwak.
    Kayah: A kobiet jest przecież więcej.
    Joanna Senyszyn: Jesteśmy dyskryminowaną większością. Wykonujemy też ogromną ilość niepłatnej pracy – w domu, przy dzieciach, osobach starszych i chorych. To model Matki Polki, która ma poświęcać się dla rodziny.
    Kayah: A mężczyźni?
    Joanna Senyszyn: Jest coraz więcej mężczyzn feministów. Feminizm oznacza przekonanie, że kobiety i mężczyźni są równi.
    Kayah: A są?
    Joanna Senyszyn: Oczywiście. Mężczyzna nie może urodzić dziecka ani karmić piersią, ale butelką może.
    Kayah: Pani uważa też, że wojny nie będzie.
    Joanna Senyszyn: Uważam, że Rosja nie ma interesu w rozszerzaniu wojny. Powinniśmy pomagać Ukrainie i angażować Rosję właśnie tam, bo to odsuwa zagrożenie od nas.

    Kayah: Tymczasem stosunek Polaków do Ukraińców się zmienia.
    Joanna Senyszyn: Wielu polityków tworzy wokół Ukraińców i uchodźców nieprzyjemną atmosferę. Kiedyś powiedziałam, że gdyby wszyscy imigranci przez trzy dni strajkowali, zobaczylibyśmy, ile rzeczy przestaje działać.
    Kayah: Ale asymilacja jest trudna.
    Joanna Senyszyn: I nie dokonuje się w rok czy dwa. Moim zdaniem niechęć jest głównie wynikiem napuszczania na Ukraińców przez środowiska narodowe.
    Kayah: A Wołyń?
    Joanna Senyszyn: Uważam, że Wołyń to tylko pretekst. Co ma z tym wspólnego dwudziestoletni Ukrainiec, który tutaj przyjechał? Dla młodych ludzi Wołyń jest trochę jak dla nas bitwa pod Grunwaldem.
    Kayah: Spod pani ręki wyszło ponad sześciuset magistrów.
    Joanna Senyszyn: I sześciu doktorów. Wpajałam im ideały demokratyczne i proeuropejskie.
    Kayah: Czy Polska jest demokratycznym krajem?
    Joanna Senyszyn: W jakiejś mierze, bo mamy wybory. Ale wydawało nam się, że jako ludzkość jesteśmy coraz inteligentniejsi, a podobno homo sapiens najinteligentniejszy był w okresie łowiectwa.
    Kayah: Skoro mówimy o homo sapiens – zawsze wspierała pani osoby LGBT+.
    Joanna Senyszyn: Bo dyskryminacja szkodzi obu stronom. A żeby mieć pozytywne uczucia do innych, trzeba kochać siebie. Kto nie kocha siebie, ten nie kocha nikogo.
    Kayah: „Kochaj bliźniego jak siebie samego”.
    Joanna Senyszyn: Miałam stowarzyszenie Polka Potrafi, w którym przeszkoliłam kilka tysięcy kobiet. Kobiety bardzo często siebie nie doceniają.
    Kayah: Polki w szczególności.
    Joanna Senyszyn: Ciągle widzą w sobie mankamenty. A powinnyśmy się lubić. Rano podejść do lustra i powiedzieć: „Jestem cudowna, atrakcyjna, wspaniała, seksowna”.
    Kayah: Nie umiemy też przyjmować komplementów.
    Joanna Senyszyn: Ktoś mówi: „Ślicznie wyglądasz”, a my od razu: „Pryszcz mi wyskoczył”. Ja mojemu mężowi zawsze mówiłam: „Popatrz, jakie mam piękne nogi. Popatrz, jak świetnie wyglądam”.
    Kayah: Pani ojciec zmarł, kiedy miała pani sześć lat.
    Joanna Senyszyn: Uważał mnie za małą księżniczkę, ale mówił, że księżniczki mają obowiązki.
    Kayah: A pani radzi kobietom też, żeby uciekały od mężczyzn, którzy ich nie doceniają.
    Joanna Senyszyn: Uciekajmy od mężczyzn, którzy nas nie cenią, nie lubią i nie kochają. Świat jest pełen ludzi, którzy nas pokochają i docenią.
    Kayah: Gdzie oni są? Rosną na drzewach?
    Joanna Senyszyn: Urywają się z tej samej choinki co my.
    Kayah: Pani związek z mężem trwał prawie pięćdziesiąt lat.
    Joanna Senyszyn: Ale szczęście to nie wszystko. Na początku związku kobiety często wszystko za mężczyzn robią.
    Kayah: Matkujemy.

    o autorze

    reklama